piątek, 20 kwietnia 2018

Grzegorz Rogowski "Skazane na zapomnienie. Polskie aktorki filmowe na emigracji"



Grzegorz Rogowski, Skazane na zapomnienie. Polskie aktorki filmowe na emigracji, wstęp Michał Pieńkowski, Warszawa „Muza” 2017
Czas jest naszym największym wrogiem. Powoli dorastamy, później robimy kariery i… odchodzimy. Mało osób uznawanych za wybitne pamięta się dłużej niż jedno lub dwa pokolenia (15-30 lat). Ten proces przyspieszają zmiany polityczne. Tak właśnie było w Polsce na początku XX wieku. Kształtowanie się nowej technologii, eksperymentowanie z nią przynosiło aktorom sławę. Film, jako nowość bawił tłumy, był małym oderwaniem się od codzienności i zapewniał sławę, o której nie mogli marzyć aktorzy teatralni, którzy nie mogli pojawić się w kilku teatrach jednocześnie. Film to, co innego…rządził się innymi prawami.
Grzegorz Rogowski w swojej publikacji „Skazane na zapomnienie. Polskie aktorki filmowe na emigracji” zabiera nas w świat przedwojennej produkcji filmowej w Warszawie, pokazuje niezwykły, zapomniany świat i jego bohaterów, uświadamia, jak wyglądało ówczesne życie artystyczne, które w Polsce Ludowej skazano na zapomnienie. Powojenne władze zadbały, by produkcja filmów oraz bohaterzy filmowi byli całkowicie odmienni. Z kina usunięto eleganckie damy, przystojnych amantów w nieskazitelnych strojach. Zastąpili ich aktorzy o przeciętnej urodzie i fabuły przemycające ideologię. Brak zatrudnienia w Polsce zmusił gwiazdy 20-lecia międzywojennego do emigracji, na której nikt nie czekał na nich z otwartymi ramionami, ponieważ każdy kraj miał własne gwiazdy i własne prawa rządzące rynkiem. Pozostały im zwyczajne zajęcia i śmierć w zapomnieniu. Publikacja Grzegorza Rogowskiego pozwala na przypomnienie ich przedwojennej działalności, trudów życia i uratowanie przed całkowitym zapomnieniem.
Poza życiorysami otrzymujemy kulisy działalności filmowego świata II Rzeczypospolitej. Wchodzimy w tajniki produkcji rządzącej się dziwnymi prawami, odkrywamy tempo powstawania filmów oraz związaną z tym niedbałość, ulotność istnienia wytwórni, tworzenie wizerunku gwiazdy, bale mody, wpływ prasy. Oczom czytelników ukazuje się barwny i bardzo żywy obraz Warszawy, która po I wojnie światowej musiała nauczyć się funkcjonować w odmiennych realiach.
Po nakreśleniu atmosfery panującej w stolicy poznamy życiorysy najbardziej znanych aktorek: Zofii Nakonecznej, Nory Ney, Renaty Radojewskiej, Jadwigi Smolarskiej, Janiny Wilczówny, Tamary Wiszniewskiej, Leny Żelichowskiej. Losy aktorek pozwalają lepiej odkryć sposób pracy artystów, tworzenie grup, powiązań biznesowych oraz rodzinnych, a także pokazanie zwyczajnego życia na emigracji. Zakończenie publikacji wprowadza nas w świat cyfrowy i ratowania dawnych taśm nitro przez utrwalanie tego, co ocalało w formie cyfrowej pozwalającej na przetrwanie, promocję, ratunek przed zapomnieniem.
Grzegorz Rogoziński dostarcza nam pracę niezwykle ciekawą, napisaną żywym językiem, wzbogaconą o interesujące anegdoty, wzbogaconą o interesujące fotografie pozwalające nam przenieść się w odległe czasy. Liczne zdjęcia oraz spis filmów, w których aktorki występowały pozwalają nawet laikom na zdobycie umiejętności rozpoznawania przedwojennych gwiazd. Autor korzysta z bogatych rodzinnych zasobów aktorek, rodzinnych wspomnień, albumów fotograficznych, dzięki czemu możemy poznać powojenne losy każdej z nich.
Poza solidną dawką wiedzy, przystępnością, rozmieszczeniem tekstu tak, aby nie nużył czytelnika książka jest też estetyczna. Gruba, matowa, kartonowa oprawa, piękna okładka, dobry papier i bardzo dobrze zszyte strony sprawiają, że ponad 500-stronowa publikacja jest solidna i piękna. Zdecydowanie polecam każdemu, kto jest zainteresowany polskim kinem.







czwartek, 19 kwietnia 2018

kontrola narodzin

Sterylizacja i kastracja to moim zdaniem podstawowe zabiegi, które trzeba wykonać, aby później nie narażać zwierzęta na zaniedbania, porzucenie, zabijanie. Próbuję namówić znajomą, aby wysterylizowała swoją suczkę, która minimum raz do roku ma miot (5 szczeniaczków). Ona jest oporna, bo:
-To tak jakbyś kobietę wysterylizowała. Ty byś się wysterylizowała?
-Ani chwili bym się nie zastanawiała. Zaoszczędziłabym na antykoncepcji, bo i tak dzieci więcej nie planuję.
-A ja bym się nie wysterylizowała.
-Łatwo ci mówić, bo już po menopauzie jesteś. ja jeszcze przed.
-Nawet gdyby to bym się nie sterylizowała. To przecież krzywda wielka. Wolałabym się wcale nie seksić niż sterylizować, żeby seksić bez ograniczeń.
-To powiedz to swojej suczce. Porozmawiaj z nią poważnie i powiedz: wolę cię nie sterylizować, ale masz mi się nie seksić do końca życia.
-Ale to przecież zwierzę.
-Dlatego trzeba zadbać, żebyś nie musiała przez pół roku szukać i wpychać ludziom piesków. Mnie próbowałaś upchnąć dwa, mimo że wiesz doskonale, że podobnie jak jedno dziecko starcza mi też jeden pies.
-Bo widzisz, gdybyś miała serce to byś wzięła.
-Nie mam serca. Mam rozum i podejmuję racjonalne i odpowiedzialne decyzje. Hodowałaś świnie. Kastrowałaś samce?
-Świnie to nie pies.
-W czym są gorsze.
-Świnie się zabija i je, a psy nie.
-I to wystarczający powód, żeby kastrować, czyli twoim zdaniem wywoływać cierpienie.
-Jakie tam cierpienie. Mięso nie śmierdzi.
-Faktycznie

Natasza Socha "Kogut domowy"



Natasza Socha, Kogut domowy, Bielsko-Biała „Pascal” 2018
Natasza Socha bez wątpienia należy do tych pisarek, które z wielkim poczuciem humoru potrafią pisać o sprawach bardzo ważnych i poważnych. Tym razem na karty jej książki wkracza uciekanie przed genderem, przejmowanie damskiej roli przez mężczyznę, a męskiej przez kobietę oraz próby odnalezienia się w nowej sytuacji.
„Kogut domowy” to bardzo prosta historia o bankowcu Jakubie, jego żonie, graficzce Berenice i trójce córek: Matyldzie, Marcie i Mai (od nastolatki do rocznego bobasa). Ona - typowa kura domowa dorabiająca do budżetu domowego, on – typowy mąż-ojciec żyjący pracą i żyjący gdzieś obok rodziny. Pewnego dnia ta jego sielanka zostaje wywrócona do góry nogami przez redukcję etatów, która i jego dosięgła. Brak pracy i konieczność przejęcia roli żywiciela przez żonę zmusza go do przejęcia domowych obowiązków.
„Mężczyzna w domu, kobieta w pracy. Zamiana ról wynikająca z potrzeby rynku, konieczności, przypadku. Tylko dlaczego tak ciężko jest się pogodzić z rolą ‘gosposi’? Zaakceptować fakt, że to ona jest teraz głową rodziny i że to ona na nią zarabia”.
„Matka i dziecko mają wrodzone skłonności do narcyzmu, nic więc dziwnego więc, że inne osoby mogą się w ich towarzystwie czuć wykluczone”.
Kuba bardzo szybko odkrywa, że nie jest t zadanie łatwe. Do tego bardzo męczące, ale nie niemożliwe. Po wdrożeniu się do nowej roli zaczyna nieco inaczej patrzeć na siebie, swoje życie.
„A co jeśli priorytety wcale nie muszą układać się piramidę finansową? Owszem, bez pieniędzy wszystko staje się trudniejsze, nawet zakup kawałka tiulu, ale czy rzeczywiście był bardziej szczęśliwy wtedy, kiedy golił się codziennie rano i dobierał krawat pod kolor koszuli?”.
W piaskownicy poznaje innego ojca, który jest stworzony do roli „gosposia” doskonale odnajdującego się w nietypowej roli i jednocześnie potrafiącego zachować się męsko, dbać o zawodowe spełnienie się żony. O swoim podejściu do pracy mówi:
„Bardzo nie lubię, kiedy ktoś wydaje mi rozkazy, kiedy muszę pytać obce osoby o urlop i z przyklejonym do ust uśmiechem przypominać o podwyżkach lub nachalnie o nie prosić. Dzieci są roszczeniowe inaczej i chociaż żądają od nas wszystkiego, to jednak wydaje nam się, że mamy nad tymi żądaniami jakąś kontrolę. Jest to zupełnie złudne, ale nie przejmuję się tym. To w końcu moje dziecko, a nie jakiś obcy dziad, który przypadkiem został moim szefem”.
Kuba ciągle pozostaje rozdarty między stereotypami, które go unieszczęśliwiają i odkrywaniem piękna w tacierzyństwie.
„Bo nawet jeśli świat poszedł do przodu, kobiety nosiły spodnie, a niektórzy mężczyźni farbowali włosy, to jednak w większości domów nadal obowiązywał tradycyjny podział ról, do którego ludzie byli przyzwyczajeni. Każde odstępstwo od normy być może było ciekawe na samym początku, z czasem zaczynało jednak drażnić, bo bardzo różniło się od tego, co zwyczajowo uznawano za normalne”.
Pikanterii całej zamianie ról dodaje biurowy romans. Berenika dostaje nowego partnera do pracy nad ważnym projektem. Okazuje się on nie tylko przystojny, pomysłowy, całkowicie odmienny od męża, ale też obiera sobie na cel mężatkę z trójką dzieci.
„Śmierć cię obserwuje… Tyle że ze śmiercią można ewentualnie pójść na jakiś układ, gorzej jest z facetem, który zagiął parol na cudzą żonę”.
Co z tego wyniknie? Przekonajcie się sami. Mogę Was zapewnić, że mimo prostoty fabuły nie będziecie się nudzić. Natasza Socha zabawia nas spojrzeniem z boku na mężczyzn, kobiety, stereotypy, dzieci, babcie, teściów, podrywaczy. Pokazuje życie rodzinne i okrasza je w zabawne sytuacje, o które przy trójce pociech w różnym wieku nie tak trudno. Pisarka ma duży dar pisania w taki sposób, że czytając jej książki nie sposób się nie zaśmiać. Do tego jego historie zachęcają do spojrzenia na siebie z innej perspektywy, zastanowić się nad kalkami, które tworzymy w mózgu, a które sprawiają, że w chwili usuwania się gruntu pod nogami unieszczęśliwiamy się. No chyba, że mamy tak dużo szczęścia jak Kuba, który spotyka Marka – idealnego tatusia i gosposię oraz Mariannę – emerytkę dorabiającą smażeniem naleśników, a do tego teścia… a zresztą sami przeczytajcie i dowiedzcie się jak toczy się życie „Koguta domowego”. Mogę tylko powiedzieć, że wejście w świat Jakuba i Bereniki Leńskich to doskonała odskocznia, a do tego Natasza Socha pokazuje nam – kobietom, że mężczyźni (jeśli muszą) to doskonale sobie poradzą z domowymi obowiązkami, a to, że ich unikają może być naszą winą tak, jak to było w przypadku Bereniki wyręczającej nawet nastoletnią córkę.
Pisarka serwuje nam całą gamę osobowości, która tworzy naprawdę wybuchową mieszankę. Książkę (jak wszystkie pisarki) czyta się bardzo szybki, z zapartym tchem, a do tego doskonale poprawia nastrój.













Orly Wahba "Kindness Boomerang, czyli 365 sposobów jak zmienić świat i siebie"



Orly Wahba, Kindness Boomerang, czyli 365 sposobów jak zmienić świat i siebie, tł. Agata Trzcińska-Hildebrandt, Warszawa „Buchmann” 2018
„Zwolnij. Doskonalenie charakteru to nie maraton, wyścig czy konkurs. Jest możliwe jedynie przy codziennej motywacji. Nie czytaj całe książki od razu. Pamiętaj - nie masz po prostu czytać, tylko przyswajać to, co czytasz. Wyznacz sobie codziennie pięć minut na otwarcie umysłu i pozwól, żeby słowa zapadały ci w pamięć i co ważniejsze – w serce. Prawdziwa praca rozpoczyna się w chwili, gdy odłożysz książkę i ruszysz w wir codziennych zajęć. Przy odrobinie koncentracji odkryjesz, że okazji do wprowadzenia w życie słów i nauk z książki jest bardzo dużo. To nie magia. One istniały od zawsze. Po prostu twoja świadomość wzrosła” – tak Orly Wahba objaśnia nam zadanie „Przeczytaj książkę o wartościach lub etyce”. Autorka w książce „Kindness Boomerang” (dlaczego angielski tytuł, kiedy można było użyć polskiego „Bumerang życzliwości” lub „Powracająca życzliwość”?) pokazuje nam propozycje na zwykłe, drobne życzliwości, sprawiające, że zaczynamy dużo pozytywniej postrzegać świat, który w odpowiedzi na nasze dobro również rewanżuje nam się dobrem. Orly Wahaba przekonuje, że życzliwość jest zaraźliwa. Jej publikacja podzielona jest na 365 lekcji życzliwości. Na każdej stronie znajdziemy zadanie, cytat i refleksję na temat tego, co nasz charakter zyskuje. Często dzieli się też wydarzeniami z własnego życia, opowiada anegdoty, wzbogaca swoje zadania wyjaśnieniem, które zachęca czytelnika do aktywności. Do tego są to teksty nie długie, 1-2 minutowe, skłaniające bardziej do refleksji niż czytania. Każdy dzień roku ma swoją stronę, wyjątkowe, ale całkowicie banalne zadanie, jak czytanie, pomoc innym, posprzątanie, mówienie ludziom pozytywnych rzeczy, dzielenia się z nimi radościami, wspomnieniami, uważne słuchanie dzieci, pomaganie samemu sobie, pielęgnowanie pozytywnego myślenia osobie. Taka postawa jest naszą kamizelką ratunkową pozwalającą przetrwać nam trudne chwile.
„Kindness Boomerang” zawiera propozycje różnych form życzliwości: dla siebie, w domu, za kulisami, w związku, jako formy grzeczności, dla przyrody, w szkole i we wspólnocie. Można je modyfikować, poszukiwać przez obserwacje najbliższego otoczenia, ale też można się ograniczyć do tych, stworzonych przez autorkę.
Osobiście mam mieszane uczucia do tej publikacji, a wszystko przez to, że uważam, że życzliwości człowiek uczy się w swojej małej społeczności. A z drugiej strony zadaję sobie pytanie: a co, jeśli tej życzliwości nie ma? Ktoś musi zacząć. Tylko jak skoro mógł nigdy jej nie doświadczyć? Wtedy z pomocą przychodzi książka pokazująca, że dawanie dobra uszczęśliwia nas samych, że dając dobro musimy pamiętać też o sobie i swoim samorozwoju, duchowości, równowagi.
Plusem publikacji „Kindness Boomerang” jest pokazanie konkretnych przykładów życzliwości i tego, co my oraz świat dzięki temu zyskuje. Do tego zachęca do ciągłego dawaniu z siebie więcej, a przez to naprawianiu świata od siebie.