środa, 17 stycznia 2018

Arystelesowska definicja prawdy

Arystelesowska definicja prawdy


Jest to klasyczna definicja prawdy, w której:
  • prawdziwy jest: sąd lub zdanie zgodne z rzeczywistością („Absolutne rozumienie rzeczywistości”)
  • prawda polega na zgodności rzeczy i umysłu (jeżeli treść naszej myśli oddaje stan faktyczny to jest to prawda)
  • rzeczywistość musi być obiektywna, nie można jej naginać
  • wadą jest brak kryterium prawdy – nie wiemy jak sprawdzać zgodność myśli z rzeczywistością

Zarzuty stawiane koncepcji Arystotelesa:
  • Utożsamianie „tego o czym wiemy, że jest z tym co jest” – rezultaty poznania są niepewne, historycznie zmienne i odwoływalne
  • Czy sąd może być „zgodny” z rzeczą
    – myśl to nie to samo co rzecz
  • Sądy o rzeczywistości są „przefiltrowane” przez nasze przekonania o rzeczywistości – sposób patrzenia na świat decyduje o wynikach obserwacji

Fryderyk Nietsche - krytyka chrześcijaństwa

Fryderyk Nietzsche był znakomitym filozofem zajmującym się głównie krytyką różnych dziedzin filozofii. Jedną z nich, na temat której wygłaszał wg. mnie najciekawsze poglądy jest moralność, a w szczególności moralność chrześcijańska. Moralnością zajął się Nietzsche w swej pracy „Krytyka moralności” oraz w wielu innych pismach. Filozof został uznany za jednego z najbardziej radykalnych i zagorzałych przeciwników religii chrześcijańskiej, co najwyraźniej widać w jego dziele pt. „Antychryst”:
„Co jest dobre? – Wszystko, co uczucie mocy, wolę mocy, moc samą w człowieku podnosi.
Co jest złe? – Wszystko, co ze słabości pochodzi.
Co jest szczęściem? – Uczucie, że moc rośnie, że przezwycięża się opór.
Nie zadowolenie, jeno więcej mocy; nie pokój w ogóle, jeno wojna; nie cnota, jeno dzielność (cnota w stylu odrodzenia, virtú, cnota bez moralizny).
Słabi i nieudani niech sczezną: pierwsza zasada naszej miłości dla ludzi. I pomóc należy im jeszcze do tego.
Co jest szkodliwsze niż jakikolwiek występek? – Litość czynna dla wszystkiego, co nieudane i słabe – chrześcijaństwo...„
„hodowano go, osiągnięto: zwierzę domowe, zwierzę stadne, chore zwierzę człowiecze – chrześcijanina...”
Nietzsche uważał chrześcijaństwo za przejaw słabości ludzi. Chrześcijanie są wg. niego całkowitym przeciwieństwem wyższego typu człowieka zwanego ‘nadczłowiekiem’. Mówi: „Chrześcijaństwo stanęło po stronie wszystkiego, co słabe, niskie, nieudane, stworzyło ideał ze sprzeciwiania się samozachowawczym instynktom silnego życia; zepsuło rozum nawet duchowo najsilniejszych, ucząc najwyższe wartości duchowe odczuwać jako grzeszne, na manowce wiodące, jako pokuszenia.” Filozof za przejaw życia uważał popęd do wzrostu, gromadzenia sił i mocy. Brak tego popędu prowadził więc do upadku. Chrześcijaństwo zatem było wg. Nietzschego wartością całkowicie upadkową.
Ponadto, chrześcijaństwo nazywał religią litości. Litość pojmował jako działanie destrukcyjne, odbierające wolę życia, zarażające cierpieniem. Uważał że litowanie się nad kimś, kto wg. praw natury powinien umrzeć, jest postępowaniem niezgodnym z tymi prawami. Litość jest wg. niego ‘mnożnikiem nędzy’, czynnikiem zachowującym wszystko co żałosne i niegodne życia.
Moralność chrześcijańska opiera się wg filozofa na samych urojeniach: urojonych przyczynach, takich jak Bóg, dusza, wolna wola oraz urojonych skutkach, takich jak grzech, zbawienie, łaska. Oprócz tego, fikcją są wszelkie istoty takie jak duchy, czy Bóg. Fikcją jest także teoria o pochodzeniu ludzkości, urojona psychologia oparta na tzw. ‘diabelskim kuszeniu’ oraz wiara w urojone miejsca, takie jak np. Królestwo Boże. Nietzsche uznał to za przejaw nienawiści do wszystkiego co naturalne i rzeczywiste, czyli dekadentyzmu.
W gruncie rzeczy Fryderyk Nietzsche nie krytykował samej świętości chrześcijańskiej. Krytykował on ludzką słabość i wszystkie działania z nią związane. Moralność chrześcijańska stanowiła dla niego katalizator dekadencji. Uważał, że ludzie pozbawieni popędu życia, czyli ludzie słabi kierują się instynktem, który nakazuje im poświęcać się bezmyślnym urojeniom. Wielu późniejszych myślicieli przyjmowało różne stanowiska wobec radykalnych poglądów filozofa starając się je obronić lub z nimi polemizować.
Podsumowując:
- niech Bóg sobie istnieje (Nietzsche uważał że tak nie jest), ale on jest w niebie a my na ziemi i możemy dokonywać zmian,
- uważał że dekalog wiary jest destruktywny gdyż składa się z samych nakazów np. nie cudzołóż
uważał że będąc w związku monogamicznym ograniczamy swój gatunek,
- normy z dekalogu nie są boskie tak więc można je zastąpić innymi,
- wyrażał pogląd że moralność chrześcijańska jest moralnością niewolniczą a on pragnął aby ludzie
mieli moralność panów czyli aby wierzyli że świat i jego losy leża w ich rękach,
- altruizm uważał za absurd,
- działania w brew natury uważał że w konsekwencji doprowadzą ludzi do ułomności gatunku
ludzkiego gdyż w przyrodzie nie ma miejsca na słabe geny i nie można ich przekazywać dalej,
- uważał że moralność panów polega na samorozwoju który prowadzi do rozwoju całego
społeczeństwa,
- ludzie powinni tak jak i inne zwierzęta nie pozwolić do sztucznego utrzymywania słabych
osobników,
- chrześcijanin to osobnik słaby szukający ideału w Bogu,
- chrześcijanin to ktoś kto boi się żyć,
- uważał że chrześcijaństwo zwyciężyło gdyż aby dojść do tego celu posłużyło się gwałtem i
przemocą czyli zasadami niechrześcijańskimi

wtorek, 16 stycznia 2018

Miguel de Unamuno

Unamuno jest jednym z nielicznych filozofów, którego życie osobiste poddane było wielu próbom, które wpłynęły na całokształt jego poglądów. Skomplikowana sytuacja w XIX wieku i na początku XX sprawiła, że Unamuno wielokrotnie weryfikował swoje poglądy. To wiązało się z wielokrotnym negowaniem siebie.
Eugeniusz Górski zauważa, że „Życie Miguela de Unamuno przebiegało między dwoma tragicznymi okresami w historii jego narodu: pierwsze ślady w jego pamięci wypełnia bombardowanie rodzinnego Bilbao w 1874 r. podczas bratobójczej wojny karlistowskiej, będącej przejawem długoletniego konfliktu sił klerykalno - konserwatywnych z liberalno - demokratycznymi, a śmierć filozofa nastąpiła w klika miesięcy po wybuchu rebelii generała Franco przeciwko rewolucyjnemu Frontowi Ludowemu, w ogniu walki ludu hiszpańskiego przeciwko faszyzmowi”. Takie zawirowania historyczne połączone z osobistymi tragediami przyczyniły się do wielu radykalnych przemian.
Unamuno wychowany w rodzinie katolickiej dopiero podczas studiów zetknął się z ideami krauzyzmu i pozytywizmu. Pod wpływem pism Karola Marksa hiszpański filozof stał się zwolennikiem socjalizmu, ale nie miał dostępu do wszystkich tekstów niemieckiego myśliciela, dlatego nie do końca był zapoznany z jego ideami. To sprawiło, że posądzał Marka o chłodny ekonomizm.
Po studiach powrócił do Blibao, gdzie zajął się zgłębianiem języka baskijskiego oraz historii Basków, a prywatnie założył rodzinę. W tym czasie współpracował też z socjalistycznym czasopismem publikując artykuły pod pseudonimem. We wszystkich artykułach występował przeciwko ateistycznemu nastawieniu znacznej części socjalistów.
Początkowo zagorzały marksista pod wpływem śmierci syna przeszedł wielką duchową odmianę. Strata potomka przyczyniła się do jego obwiniania się ze względu na upatrywanie w owym wydarzeniu kary boskiej za odejście od wiary przodków. Już w 1896 roku w pismach Unamuna można znaleźć poglądy reformatorskie i odchodzenie od socjalizmu i marksizmu. Pod koniec życia owo nastawienie przerodziło się w antymarksistowską postawę. Filozof zajął się irracjonalno mistycznymi i egzystencjalnymi pierwiastkami. Górski pisze:  „Ważnym wydarzeniem w życiu Unamuna był kryzys religijny, który przeżył w marcu 1897 r. Kryzys ten okazał się momentem bardzo istotnym, jeśli nie przełomowym, w ewolucji intelektualnej hiszpańskiego myśliciela. Oznaki kryzysu pojawiły się już na długo wcześniej; poprzedziła go ponad roczna rozterka wewnętrzna i niepokój duchowy”. Ową roczną rozterką, którą wspomina Górski była długotrwała choroba syna, która doprowadziła do śmierci dziecka, co bardzo wstrząsnęło hiszpańskim filozofem. W tym czasie hiszpański filozof pisał dziennik, w którym opisywał dylematy i wątpliwości związane z wiarą. W późniejszych pismach przebija przekonanie, że do wiary trzeba zmierzać poprzez czyny, ażeby wiara ożywiła i usprawiedliwiła czyny. „Działaj tak, jakbyś wierzył, a w końcu uwierzysz, aby działać” - szczególnie mocno jest to podkreślone w Świętym Manuelu Dobrym, męczenniku.
W powieści tej tytułowy bohater, ojciec Manuel, naucza ludzi jak należy dbać o higienę, pracować w polu, a także uczy w szkole oraz wskazuje przykłady dobrego postępowania. Swoją postawą, pracowitością i pokorą zjednuje sobie ludzi, którzy dzięki niemu wierzą. Nie zostajemy zapoznani z poglądami świętego. Jednak przez jego postawę przebija wspomniane hasło z Dziennika intymnego, według którego trzeba postępować tak jakby się wierzyło. Ojciec Manuel każe światłemu Lazarowi, który stracił matkę każe modlić się i ciężko pracować dla dobra wspólnoty. Postępowy bohater początkowo opiera się, ale przekonują go słowa duchowego, który uważa, że wiara jest potrzebna zwykłym ludziom. Złudzenia i nadzieja na zbawienie są potrzebne w codziennym życiu, by łatwiej znosić trudy codzienności. Wizja odległego życia wiecznego jest jak opium – uśmierza ból i daje siły do dalszego życia. Prawda o śmiertelności mogłaby zabić wielu ludzi, więc każda religia jest dobra, która pozwala żyć duchowo. Podczas jednej z dyskusji z Lazaro ojciec Manuel mówi: „Tak, wiem, że jeden z tych tam wodzów tak zwanej rewolucji społecznej powiedział, że religia to opium dla ludu. Opium… Opium… Tak, opium. Dajmy ludowi opium, niech zaśnie, niech śni”. Ksiądz Manuel będący znakomitym przykładem postępowania pracuje ponad siły, których ze względu na obciążenie i chorobę ma coraz mniej. Jego postawa pobudza Lazara do działania. Nie wiemy czy ten ksiądz wierzył, ale swoją postawą zmieniał ludzi na lepsze. ma coraz mniej sił. Angela pyta się księdza o to, dlaczego ludzie są grzesznikami, jaki jest ich największy grzech. On twierdzi, że to, że się urodzili. Don Manuel umiera. Był dla ludzi dobry, naprawiał ich, ponieważ chciał, aby kiedyś społeczeństwo przez złudzenia stało się lepsze. Religia jest potrzebna ludziom, aby potrafili znosić trudy życia. Oni muszą śnić, że po śmierci będzie czekała na nich nagroda.
Cała twórczość od początków kryzysu do końca życia zdaniem Sáncheza Barbudo jest ekspresją niemożności wiary i wiarą na pokaz. Tę interpretację pism Unamuna podważył peruwiański badacz, Armando Zubizarreta. Unamuno chrześcijaństwo uważał za najlepszą z religii, a wspólnotę kościelną za jedyną właściwą, ale mimo swojej religijności był antyklerykalny. Pisma Unamuna odznacza wiara w socjalizm w wydaniu chrześcijańskim: „Socjalizm i komunizm. Święty komunizm komunii, uczestnictwa wszystkich w tym samym Bogu; komunia ducha”.  W swojej twórczości ciągle przypomina o konieczności równości i wspólnoty w Bogu, co nie było sprzeczne ze społecznymi myślami Marksa: „Co tworzy wspólnotę ludu, jeśli nie religia? Co łączy ludzi pod nurtem historii, w ciemnym biegu ich skromnych, codziennych zajęć? Interesy są tylko widocznym spoiwem skupiska ludzkiego, a wspólny duch bierze się z religii. Religia tworzy ojczyznę i jest ojczyzną ducha”.
Socjalizm jako ustrój polityczny nie implikuje, ani też nie wyklucza żadnych wierzeń religijnych. Był jednak przeciwnikiem zinstytucjonalizowanemu Kościołowi i jego sojuszowi z burżuazją. Podważał nieomylność papieża, Trójcę Świętą, świętość Chrystusa, grzech pierworodny i wieczność kary w piekle: „Religie pogańskie, religie związane z Państwem, były polityczne; chrystianizm jest apolityczny. Jednak odkąd stał się katolicki, co więcej – rzymski, spoganizował się, przemieniając w religię związaną z Państwem – było nawet Państwo Kościelne! – stał się polityczny. I powiększyła się jego agonia”. Z czasem wzmagało się emocjonalne przywiązanie Unamuna do religii, co przejawiało się w słabnącym zainteresowaniu socjalizmem. W pojęcie socjalizmu włączał reformizm i anarchizm.
Religia zdaniem Unamuna nie powinna zmieniać się w instytucję z hierarchią, ale być relacją człowieka do Boga, rodzajem ich wewnętrznego związku. To wykluczało również zawieranie w ramach praw przepisów religijnych, które trwałyby niezmienione przez utrwalenie ich w księgach: „Wraz z literą narodził się dogmat, to znaczy dekret. A walka, agonia, była wewnątrz dogmatu i z powodu samego dogmatu, na mocy sprzeczności, którą dogmat nosi w sobie, albowiem litera zabija”.
O przemianie wspólnoty religijnej chrześcijan we wspólnotę katolickiego prawa pisał: „Jednak po Konstantynie, kiedy zaczęła się romanizacja chrześcijaństwa, gdy litera – nie słowo – Ewangelii zaczęła przemieniać się w coś w rodzaju prawa Dwunastu Tablic, cesarze zapragnęli ochraniać Ojca, Boga Chrystusa i chrześcijaństwa. I powstała ta przerażająca rzecz zwana prawem kanonicznym. I umocniła się koncepcja prawna, światowa, społeczna domniemanego chrystianizmu. Św. Augustyn, człowiek litery, już był prawnikiem, kauzyperdą. Był nim i św. Paweł. Będąc równocześnie mistykiem. Walczył w nim mistyk z prawnikiem. Z jednej strony prawo, z drugiej łaska”. Wygrało prawo i normalizacja, co przyczyniło się do upadku początkowych idei.
Jednak po śmierci syna jego poglądy na temat zwierzchnictwa i istnienia hierarchii kościelnej uległy odmianie: „Nigdy nie byłem sekciarzem, zawsze zwalczałem wszelki dogmatyzm, powołując się na prawdę, ale w rzeczywistości czyniłem to z pychy, aby nie stawać w szeregu, nie uznawać zwierzchnictwa i nie poddawać się dyscyplinie. Chcę słuchać, żyć i umrzeć w armii pokornych, łącząc swoje modlitwy z ich modlitwami, w świętej wolności człowieka uległego”.
Po nastaniu rządów republikańskich i dyktatury Primo de Riwery ostro krytykował faszyzm i demokrację. Uważał, że republikańska idea masowego kształcenia oraz eksperymentowania na ludziach jest tak samo zła jak doświadczenia na króliczkach, które tracą cechy indywidualne. W nauczaniu mamy wiele rzeczy umownych np. zerowa masa ciasta.
Ze względu na te niebezpieczne dla rządu republikańskiego poglądy filozofa został zmuszony do życia na emigracji. Po wydaleniu z Hiszpanii na Wyspy Kanaryjskie Unamuno ciągle atakował króla i dyktatora: „Piszę tę konkluzję poza moją ojczyzną, Hiszpanią, rozdzieraną przez najbardziej haniebna i głupią tyranię, przez tyranię wojskową imbecylizmu; poza domem, rodziną, z dala od ośmiorga moich dzieci – nie mam jeszcze wnuków – i odczuwając w sobie obok walki cywilnej – religijną. Agonia ojczyzny, która umiera, porusza w mojej duszy agonię chrystianizmu. Czuję jednocześnie politykę podniesioną do rangi religii i religię podniesioną do rangi polityki. Czuję agonię Chrystusa hiszpańskiego, Chrystusa agonizującego. I czuję agonię Europy, cywilizacji, którą nazywamy chrześcijańską, cywilizacji grecko-łacińskiej czy zachodniej. A obydwie agonie są jedną. Chrystianizm zabija cywilizację zachodnią, podczas gdy ta zabija chrystianizm. I tak żyją, zabijając się”.
Unamuno początkowo poparł rządy gen. Franco. Komunizm natomiast postrzegał jako zagrożenie do Hiszpanii i jej narodu. Jednocześnie podkreślał, że idee, którymi kierują się komuniści są obce narodowi. Mentalność ludu uważał za anarchistyczną. Dyscyplina faszyzmu i komunizmu wydawała się niemożliwą do narzucenia Hiszpanom. Krytykował partie socjalistyczne za nadużycia i zbyt ostrą dyscyplinę. Polityka socjalistów nie była dostosowana do warunków hiszpańskich.
Prawicowe poglądy Unamuno nie wynikały z powiązań z jakąkolwiek z partii, ale z przekonania, że naród nie powinien ulegać bezmyślnej europeizacji tylko powinien pozostać zgodny ze swym duchem narodowym. To wiązało się z wizją idealnego imperium stojącego na czele całego świata, zarządzanego przez władcę – mnicha (żyjącego w ubóstwie materialnym i bogactwie duchowym) szerzącego wiarę przez przykład własną postawą. Idea hispanizacji Europy nie opierała się na militarnym opanowaniu kontynentu, ale na rozprzestrzenieniu języka i idei chrześcijańskich.
Najdoskonalszym ideałem państwa jest królestwo chrystusowe, w którym człowiek podlega sprawiedliwemu władcy, żyjąc we wspólnocie z innymi i porzucając troski o materialne elementy życia, które odciągają od możliwości skupienia się na zbawieniu duszy. Chrześcijanin nie może zajmować się polityką. Jego miejsce jest we wspólnocie podległych zarządzanych przez mądrego władcę.
Dbanie o osobiste zbawienie zależy od naszych zasobów i przywiązania do nich. Zbytnie skupienie na zdobywaniu środków do życia powoduje nasze zezwierzęcenie, przez które człowiek skupia się jedynie na przetrwaniu: „Największym złem związanym z biedą jest to, że rozprasza energię, stępia umysł i uniemożliwia mu zajęcie się własnym zdrowiem i chwałą Bożą. Troska o jutro utrudnia myślenie o wieczności. Dziś rzadko można spotkać ubogiego, który żyje jak lilie polne i ptaki powietrzne, który nie troszczy się o to, co będzie jadł i pił i który pozwala, aby każdy dzień sam troszczył się o siebie. A jednocześnie bieda czy raczej nędza, pobudza uczucia niezadowolenia i urazy, skłania do kradzieży i do wiarołomstwa, jak powiada Eklezjastyk.
(…) Ten, kto ma zapewniony byt materialny swego cielesnego życia, może w sposób bardziej wolny troszczyć się o swe życie duchowe.
(…) Postęp, dar Boga, jest przyczyna zatracenia się wielu narodów, które nie biorą go za narzędzie zbawienia dusz, oswobodzonych dzięki niemu z więzów zwierzęcości. Stąd bierze się dekadencja narodów i cywilizacji”.
Mimo tego chrześcijanin musi nauczyć się wyzbycia się z dóbr, które go zniewalają. Porzucenie majątku oraz uciech cielesnych, życie w stanie czystości i dołączenie do wspólnoty klasztornej, która pozwoli odciąć się odciąć od problemów świata pozwoli skupić się na najważniejszym, kontakcie z Bogiem. „Jaki jest ideał społeczności chrześcijańskiej? Został on przedstawiony w wersach od 44 do 47 drugiego rozdziału Dziejów Apostolskich:
«Ci wszyscy, którzy uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne. Sprzedawali majątki i dobra i rozdawali je każdemu według potrzeby. Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, spożywali posiłek w radości i prostocie serca. Wielbili Boga, a cały lud odnosił się do nich życzliwie. Pan zaś przymnażał im codziennie tych, którzy dostępowali zbawienia».
«Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich, którzy uwierzyli. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne». Dz 4, 32”.
„Wspólnota dóbr, jedno serce i jedna dusza – oto ideał. Poszukiwanie wspólnoty bez jedności ducha jest poszukiwaniem rozdźwięków i śmierci”.
Nie można myśleć o przyszłości i dbaniu o dobra, ponieważ one dla nas są chwilowe i nieważne. Powinniśmy starać się o względy Boga, a nie bliźnich, ponieważ i oni przeminą, a Bóg jest stały i od niego zależy nasze życie wieczne: „Tym, co szlachetne, podniosłe, wielkie, jest nie myśleć o sobie ani o swym wiecznym zbawieniu i działać na rzecz ludzkości. A czymże jest owa ludzkość? Zbiorem ludzi, którzy z chwili śmierci ulegną unicestwieniu, gdyż każdy człowiek obróci się w nicość, podobnie jak jego potomstwo? Czy szlachetniej jest pracować dla przemijającej pomyślności ludzi, którzy muszą zostać unicestwieni, czy też obudzić w nich poczucie tego, co po śmierci? Ludzkość! Jeśli jest ona serią pokoleń śmiertelnych ludzi, jeśli nie ma w niej nic stałego, jeśli nie ma wspólnoty między żywymi a umarłymi, to jakże smutny jest taki altruizm!”.





Bibliografia
Eugeniusz Górski, Hiszpańska refleksja egzystencjalna. Studium filozofii i myśli politycznej Muguela de Unamuno, Wrocław 1979.

Filozofia marksistowska w Hiszpanii, pod red. Eugeniusza górskiego, wstęp E. Górski, Warszawa 1988, s. 5.

Francisco Romero Salvadó, Wojna Domowa w Hiszpanii 1936-1939, tł. Jowita Matys, Warszawa 2009.
Manuel Tuñón de Lara, Julio Valdeón Baruque, Antonio Dominiguez Ortiz, Historia Hiszpanii, tł. Szymon Jędrusiak, Kraków 2006.

Migiel de Unamuno, Dziennik intymny, tł. Piotr Rak, Kęty 2003.

Miguel de Unamuno Ciotka Tula, tł. Henryk Woźniakowski, Kraków 1978.

Miguel de Unamuno, Abel Sánchez. Opowieść o namiętności. tł. Danuta Rycerz, Kraków 1983.

Miguel de Unamuno, Agonia chrystianizmu, tł. Piotr Rak, Kęty 2002.

Miguel de Unamuno, Miłość i pedagogika, tł. Zofia Szleyen, posłowie Adam Komorowski, Kraków 1975.

Miguel de Unamuno, O poczuciu tragiczności wśród ludzi i wśród narodów, tł. Henryk Woźniakowski, Kraków 1984.

Miguel de Unamuno, Pokój wśród wojny, tł. Kalina Wojciechowska, posłowie i przypisy Karzinierz Przyboś, Kraków 1975.

Miguel de Unamuno, Święty Manuel Dobry, męczennik i trzy inne opowieści, tł. Piotr Fornelski, Kraków 1985.

Pio Moa, Mity wojny domowej. Hiszpania 1936-1939, tł. Agnieszka Fijałkowska, Katarzyna Kacprzyk, Warszawa 2007.

Problemy człowieka we współczesnej myśli hiszpańskiej, pod red. Eugeniusza górskiego, Kraków 1982.
Tadeusz Miłkowski, Paweł Machcewicz, Historia Hiszpanii, wstęp Tadeusz Miłkowski, Wrocław 1998.

Tadeusz Zubiński, Generał Franco i jego Hiszpania (1892-1975). Biografia niepoprawna politycznie, Warszawa 2013.

Krytyczny racjonalizm Poppera

Angielski filozof, austriackiego pochodzenia, Karl Raimund Popper był z pewnością jednym z najwybitniejszych współczesnych filozofów, nie tylko w zakresie filozofii nauki, w obrębie której najczęściej podkreśla się wielkie znaczenie Poppera, ale także w dziedzinie nauk społecznych.
Mimo że jego poglądy kształtowały się pod wpływem dwóch kierunków filozoficznych, wyspecjalizowanych właśnie w zakresie filozofii nauki, tj. angielskiej filozofii analitycznej i kontynentalnego neopozytywizmu, nie można ich ani kwalifikować do żadnej z tych orientacji ani ograniczać tylko do filozofii nauki. Popper odnosił się krytycznie zarówno do filozofii analitycznej, jak i do poglądów głoszonych przez przedstawicieli Koła Wiedeńskiego. Stosowane najczęściej nazwy na określenie poglądów filozoficznych Poppera jak: dedukcjonizm, hipotetyzm, falsyfikacjonizm czy fallibilizm (od fallo - przywieść do upadku) są zbyt wąsko zakrojone, ponieważ ujmują one tylko tę ich część, która należy do filozofii nauki. Najbardziej sensowną nazwą, obejmującą także koncepcje Poppera, które odnosiły się do społeczeństwa i całej sfery humanistyki jest nazwa „krytyczny racjonalizm”.
Popper żył w latach 1902-94. Urodził się w Wiedniu i na uniwersytecie w Wiedniu ukończył studia. Doktoryzował się w zakresie psychologii, lecz po doktoracie porzucił psychologię na rzecz filozofii. Dość wcześnie nawiązał kontakty naukowe z Kołem Wiedeńskim, którego poglądy na naukę, oczyszczoną z metafizyki i filozofię, zredukowaną do logicznej analizy języka nauk szczegółowych, były w ówczesnym środowisku wiedeńskim prawdziwą rewelacją i stamtąd promieniowały na inne ośrodki naukowe w Europie. Jednak Popper formalnie nie należał do Koła Wiedeńskiego ani nie podzielał różnych szczegółowych tez na temat nauki i filozofii, które głosili uczestniczy seminarium Schlicka. Poppera łączyła z grupą Schlicka pewna wspólnota zainteresowań odnośnie ideałów poznania naukowego, w tym poglądy na rolę nauki w życiu społeczeństwa. Między innymi takim wspólnym poglądem Poppera i neopozytywistów było przekonanie o tym, iż upowszechnienie reguł myślenia naukowego na inne sfery życia ludzi przyczyniłoby się do zaniku wielu sporów, którym nie da się przypisać naukowego sensu a które często są źródłem nietolerancji i prześladowań. Tym niemniej pierwsze prace filozoficzne Poppera, np. wydana w 1934 r. książka pt. „Logik der Forschung”, mimo iż pozostawały w wyraźnym związku z problematyką rozwijaną przez członków Koła Wiedeńskiego, zawierały głównie krytykę idei neopozytywistycznych.
W 1936 r. Popper przesiedlił się z Wiednia do Londynu, skąd po 9 miesiącach przyjął zaproszenie do wyjazdu do Nowej Zelandii, gdzie przebywał do końca 1945 roku. Po zakończeniu II wojny światowej, zdecydował się powrócić na stałe do Anglii; zamieszkał w Londynie i do emerytury był profesorem logiki i metodologii nauk w London School of Economics. Z wielu prac, które Popper napisał, największe znaczenie posiadają trzy książki: (a) wymieniana już Logik der Forschung (Logika odkrycia naukowego), (b) The Open Society and its Enemies (Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie), (c) The Poverty of Historicism (Nędza historycyzmu).

Epistemologia bez podmiotu i koncepcja trzech światów

Popper uważał, że zadaniem filozofii nie jest, jak tego chcieli przedstawiciele neopozytywizmu i angielskiej filozofii analitycznej, analiza języka nauki lub analiza języka potocznego, lecz za najważniejsze zadanie filozofii uważał odpowiedź na pytanie: w jaki sposób powstaje i rozwija się nasza wiedza o świecie? Odpowiedź na to pytanie wymaga wyjaśnienia logiki odkrycia naukowego, co Popper rozumiał jako określenie i wyjaśnienie metod stosowanych w naukach empirycznych. Z kolei odpowiadając na pytania o metody, warunki i źródła rozwoju wiedzy, Popper programowo eliminował ze swych rozważań wszelkie dociekania nad historią, socjologią i psychologią wiedzy. Czyniąc to, nade wszystko postulował ścisłe rozgraniczenie badań nad tzw. „kontekstem odkrycia” od badań nad tzw. „kontekstem uzasadnienia” i odmawiał poznawczego znaczenia wszystkiemu, co wiąże się z „kontekstem odkrycia”. Zdaniem Poppera, z punktu widzenia rozwoju wiedzy nie ma żadnego znaczenia, kto kiedy i w jakich okolicznościach dokonał jakiegoś odkrycia naukowego. Na przykład dla rozwoju fizyki nie posiadało najmniejszego znaczenia to, że Newton - jak głosi legenda - wpadł na pomysł prawa grawitacji uderzony w głowę spadającym z drzewa jabłkiem albo to, że Archimedes - zgodnie z inną legendą - wpadł na pomysł prawa wyporności ciał podczas kąpieli w wannie napełnionej wodą. W rozwoju nauki liczy się tylko to, w jaki sposób dany wynalazek, teoria naukowa, hipoteza czy prawo nauki zostały uzasadnione oraz to, czy przedstawione uzasadnienia oparły się wielokrotnym próbom ich obalenia. Dlatego w metodologii krytycznego racjonalizmu, którą głosił Popper, najważniejsze znaczenie miało to, jak licznym i jak surowym próbom falsyfikacji poddaje się wysuwane hipotezy i teorie naukowe. Popper jako autor „Logiki odkrycia naukowego” nazwał swoją koncepcję, akcentującą pozytywne znaczenie wyłącznie „kontekstu uzasadnienia”, „epistemologią bez podmiotu poznającego”. W ramach tej koncepcji uważał, że z filozofii nauki należy wyeliminować, ponieważ nie jest to do niczego potrzebne, zajmowanie się czynnościami poznawczymi uczonych, różnymi uwarunkowaniami procedur badawczych, wszelkiego rodzaju osobistymi doświadczeniami i przeżyciami ludzi jako podmiotów poznania. W uznawanym przez Poppera modelu rozwoju wiedzy, liczy się tylko rozwój obiektywnego świata idei, czyli - mówiąc inaczej - pozytywne znaczenie posiadają jedynie zobiektywizowane wytwory nauki, będące rezultatami czynności i procedur badawczych ludzi, którzy tę wiedzę tworzą. Na rozwój wiedzy należy patrzeć wyłącznie jako na proces autonomiczny, wolny od wszelkich uwarunkowań o charakterze pozalogicznym. Tylko w ten sposób da się obronić racjonalny charakter nauki, eliminujący błędy psychologizmu i subiektywizmu.
Popperowska filozofia nauki, ograniczająca racjonalną analizę rozwoju wiedzy do „kontekstu uzasadnienia” i nie uwzględniająca roli poznającego podmiotu, znalazła swoje dalsze rozwinięcie w późniejszej koncepcji „trzech światów”, którą Popper przedstawił w wydanej w 1972 r. książce pt. „Objective Knowledge” („Wiedza obiektywna”, wyd. pol. 1992 r.). Koncepcja ta wzbudziła duże zainteresowanie we współczesnej filozofii nauki, w tym także wywołała uwagi krytyczne. Zdaniem Poppera, w analizie procesu rozwoju wiedzy o rzeczywistości winniśmy rozróżniać trzy odrębne sfery, które zostały przez niego nazwane „trzema światami”. Pierwszym z tych światów jest świat materialnych przedmiotów, czyli jest to całokształt stanów i obiektów, które są punktem wyjścia i przedmiotem procesu poznawczego. Drugim światem jest całokształt podmiotowych czynności o charakterze psychicznym i subiektywnym, jak np. wrażenia zmysłowe, uczucia, różne skojarzenia i subiektywne przekonania, które składają się na przeżycia ludzi badających przedmioty poznania ujęte, w kategorii świata pierwszego. I wreszcie trzeci (najważniejszy) z wyróżnionych przez Poppera światów jest światem zobiektywizowanych wytworów wszystkich podmiotowych czynności psychicznych, które obejmuje pojęcie drugiego świata. Trzeci świat - to świat naukowych teorii i hipotez; na trzeci świat składają się zarówno wyrażone w języku pojęcia i prawa nauki jak i wszelkie wytwory kultury. Popper określał swój trzeci świat jako „świat obiektywnych treści myśli, zwłaszcza myśli naukowych i poetycznych, i dzieł sztuki oraz jako „zawartość czasopism, książek i bibliotek”. Elementy trzeciego świata, będąc wytworem ludzi, stają się wobec swych twórców niezależne; żyją własnym życiem i podlegają własnej ewolucji. Z istniejących już teorii naukowych lub innych dzieł, wyłaniają się nowe, przez nikogo nie przewidziane problemy, które nie są przez kogokolwiek wymyślone lub uświadomione, lecz zostają tylko podjęte. Na ich podstawie powstają nowe teorie i nowe dzieła. Trzeci świat Poppera był w pewnym sensie światem ponadludzkim, wykazującym pewne podobieństwo do świata idei u Platona lub do pojęcia ducha obiektywnego u Hegla. Dla Poppera trzeci świat w postaci wiedzy obiektywnej, był jedyną sferą z życia nauki, która jest warta zainteresowania ze strony filozofii nauki. Popper czynił zarzuty innym filozofom nauki, że często nie potrafili uniknąć subiektywizmu i irracjonalizmu, ponieważ przywiązywali nazbyt dużą wagę do drugiego świata, zamiast koncentrować całą uwagę na świecie trzecim.

działy filozofii

Przeprowadzanie granic, wyznaczanie dat nigdy nie miało sensu. Myśl ludzka jest płynna i wydaje się niewiele zmieniać. Jednak w dłuższej perspektywie mówienie o prądach ma swoje podstawy, co możemy nawet zaobserwować w naszym codziennym życiu. Ja należę do pokolenia, które o komputerze w dzieciństwie nawet nie słyszało, a moje dzieci na co dzień mają laptopa z dostępem do Internetu. Niby niewiele, a jednak wielki przełom w spojrzeniu na rzeczywistość. To samo dotyczy zabawek: ja miałam przez całe dzieciństwo może z cztery misie, a moje dzieci mają ich sto razy więcej. Można tak wymieniać w nieskończoność.
Podobne przełomy możemy obserwować w filozofii, dlatego potrzebna jest systematyzacja i wskazywanie głównych nurtów. Powstawały oczywiście idee, by filozofia była nauką, która obejmuje wszystkie dziedziny i tak poniekąd jest, ale my ludzie jesteśmy w swoim przekonaniu ograniczeni i nie wykorzystując możliwości mózgu ograniczamy się do konkretnych dziedzin. W zależności od epoki ważne były dla myślicieli różne elementy życia. Zawsze jednak zawierały się w jednym z trzech działów:
-metafizyce i ontologii (fizyka)– nauce o bycie, czyli o wszystkim, co nas otacza,
-epistemologii i gnozeologii (logika)– nauce o poznaniu, czyli w jaki sposób poznajemy,
-aksjologii  (etyka) – nauce o wartościach, w jaki sposób nadajemy elementom świata wartości.

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Joanna Pollakówna "Marceli Szpak dziwi się światu" il. Karolina Dziewa



Joanna Pollakówna, Marceli Szpak dziwi się światu, il. Karolina Dziewa, Warszawa „Wilga” 2017
„To proste – oświadczył Szpak. – Chodzę, myślę i patrzę wokół. I myśli przyczepiają się do drzew, do drogi, łąki i tak dalej. Potem znów idę tą drogą, patrzę na drzewo i chwytam swoją myśl sprzed tygodnia”
Każde poznanie zaczyna się od zdziwienia, zastanawiania, myślenia, analizowania. Ono pomaga zwrócić uwagę na rzeczy, obok których przeszlibyśmy bez zastanowienia, dokładniejszego przyjrzenia się otoczeniu. Joanna Pollakówna zabiera małych czytelników w świat refleksji, zastanawiania się, odkrywania. To, co dla wielu bohaterów jest oczywistością staje się pretekstem do zastanowienia dla Szpaka.
Marceli jest bohaterem bardzo przyjaznym, dzięki czemu ma wielu znajomych. Jednak jego głównym towarzyszem jest Leszek Zając – jego całkowite przeciwieństwo,  Wśród znajomych znajdziemy Borsuka, do którego nory prowadzi wiele wyjść. Dla mięsożernego przyjaciela jest to oczywiste i normalne. Dla szpaka – coś niezwykłego, a zającowi jest wszystko jedno czy wejścia są wykorzystane czy nie. Zastanawia się, w jaki sposób postępować, aby wykorzystać wszystkie, żeby żadne nie marniały i nie ziały pustką. Znajduje jednak plus tej sytuacji: „Wychodząc jednym, wiem, że mogłem wyjść innym. Nic tak nie uskrzydla jak swoboda wyboru”.
Wszystkie opowieści opierają się na głębokim, osobistym doświadczaniu świata: „Póki nie powącham – nie wiem, co to konwalia. Póki nie wezmę na język – nic nie wiem o pieprzu. Póki mi się jakiś kawałek życia nie nazwie po swojemu – to też mało co o nim wiem”.
Wśród pytań Marcelego Szpaka nie zabraknie sofizmatów: kiedy coś się kończy lub zaczyna. W takiej stylistyce zastanawia się, skąd ma wiedzieć, że już koniec zbierania grzybów i czy można zostawiać pod krzakami te niezebrane. Dlaczego warto uprawiać sport? Kiedy zaczyna się kolekcja? Każdej przygodzie towarzyszy Leszek Zając: nieco próżny, przyjmujący wszystko za oczywistość, niechętny do nowości, którego Marceli upomina: „Wleczesz się w ogonie moich przemyśleń”.
Palenie w piecu, po-wieczorek u sowy, gotowanie grzybów, odwiedziny, powroty, przyjmowanie gości, bohaterstwie, spadający śnieg, piknik stają się punktem wyjścia do zastanowienia się nad otoczeniem, funkcjonowaniem świata. Proste, bardzo krótkie opowieści wzbogacono niezwykłymi ilustracjami Karoliny Dziewy. Żywość kolorów, prostota i magiczność ilustracji sprawia, że łodzi czytelnicy chętnie sięgają po książkę. Solidna oprawa oraz bardzo dobrze zszyte strony sprawiają, że wznowiona przez Wydawnictwo Wilga książka jest niezwykła oraz bardzo trwała. Doskonale wpisuje się w całą serię z niezapominajką.
Książka będzie interesującą lekturą dla przedszkolaków i uczniów nauczania początkowego.


Berenika Kołomycka "Malutki Lisek i Wielki Dzik. Świt"



Berenika Kołomycka, Malutki Lisek i Wielki Dzik. Świt, Warszawa „Egmont” 2017
Każda pora dnia ma swoje uroki. Dzień zachęca nas do aktywności, zmierzch każe przygotowywać się do nocy, a noc pełna jest tajemnic, które znikają razem ze świtem. Można powiedzieć, że Berenika Kołomycka zabiera nas po taką podróż po porach dnia. Jej znani bohaterowie (Malutki Lisek i Wielki Dzik) przeżywają kolejne przygody będące kontynuacją kolejnych. We wcześniejszych częściach dwójka przyjaciół wyruszyła w świat. Poszukiwali czegoś lepszego, ładniejszego. Każde miejsce wydawało im się lepsze niż to, w którym byli i do którego dążyli. Szybko odkryli jak bardzo się mylili. Podróż nauczyła ich cieszenia się otoczeniem. Z tym samym zapałem doznają otoczenia, przemijaniem.
Trzeci album doskonale wpisuje się stylistykę wcześniejszych, bardzo filozoficznych komiksów. Niesforny Mały Lis i odważny Wielki Dzik wędrują przez las, zarośla, łąkę, mokradła pełne małych stworzonej, jak biedronki, kijanki, jętkę przed przemianą, która będzie najpiękniejszym dniem życia, w którym zyska pazurki i skrzydła pozwalające na dalekie wędrówki. Aby umilić jej czas oczekiwania lis i dzik opowiadają swoje przygody.
O zmierzchu kolejnego dnia znajdują Jętkę, która korzysta ze skrzydełek i odlatuje, co złości liska. Bohaterzy spędzają czas na poznawaniu łąki i czekaniu na nową przyjaciółkę. Nim się zorientowali zaczęło zmierzchać i wróciła Jętka, której życie kończy się o zachodzie.
Kolejnego dnia lisek przeżywa żałobę po przyjaciółce, zadaje sobie pytania o sens życia i tego, co dzieje się po zakończeniu życia. Cały komiks zachęca do refleksji nad przemijaniem, cieszeniem się chwilą. ”Lisku, spójrz, nasze życie jest jak te listki na rzece. Jeden listek będzie płynął powoli, a inny spłynie raptownie i szybko, ale oba są piękne, gdy tak dryfują…”. Skupienie się na stracie bliskiej osoby pozwala na inne spojrzenie na przemijanie, codzienność, próbę łapania każdej chwili.
Ilustracje bardzo dobrze oddają nastrój bohaterów. Wykonane akwarelami ilustracje mają specyficzny klimat i bardzo dobrze przyciągają uwagę najmłodszych. Delikatność i miękkość wywołana pociągnięciami pędzla i ciepło barw są doskonałym dopełnieniem opowiedzianej historii. Autorka pozbywa się moralizowania. Ograniczenie się do opowiedzenia przygód dwóch zwierzaków będących przyjaciółmi razem pokonującymi wszelkie przeszkody, cieszącymi się życiem wydaje się podkreślać, że ważne są relacje z innymi.
Komiks polecam przedszkolakom oraz uczniom nauczania początkowego.