wtorek, 13 lutego 2018

"Po wsze czasy" Iwona Menzel

Z pewnością większości z Was nazwisko Iwona Menzel jest doskonale znane. Nie jest to pisarka, która rozpieszcza nas częstotliwością wydawanych tytułów (Szeptucha ukazała się w 2014 r.), ale może dzięki temu jej książki są tak dobre.
I tak bardzo warto na nie czekać.
Po wsze czasy, najnowsza powieść Iwony Menzel, koncentruje się na trzech wątkach: miłość – walka o niepodległość – Białystok!
Ziemie zabrane krótko po upadku powstania styczniowego. W polskich domach panuje żałoba, salony wybite są kirem i nawet kółka do zabawy w serso owija się czarną wstążką. Kolonia niemiecka w Białymstoku wita jednak koniec buntu Polaków z ulgą. Rosja jest krajem niezwykłych możliwości, rząd proponuje przemysłowcom doskonałe warunki osiedlenia, bezkresny rynek azjatycki stoi otworem, w krótkim czasie rosną bajeczne fortuny. Również Justus Simmonis, fabrykant sukna, dochodzi do wielkiego majątku i nareszcie może sprowadzić sobie z rodzinnego Darmstadt żonę.
Szesnastoletnia Augusta czuje się w obcym kraju głęboko nieszczęśliwa. Do starszego o trzydzieści lat męża żywi odrazę, nie potrafi odkryć żadnego uroku w płaskim, bagiennym krajobrazie, mrocznych lasach i brudnym, przepełnionym Żydami mieście. Na tronie Imperium zasiada podziwiana przez nią heska księżniczka Marie, ale białostoccy Rosjanie nie mają nic wspólnego ze znaną jej z rodzinnego miasta wytworną arystokracją rosyjską, a miejscowy lud jest ciemny i zabobonny. Augusta ucieka w świat fantazji. W pełnym tajemnic, zaludnionym przez duchy domu ten świat szybko staje się dla niej realny, szczególnie kiedy odkrywa zamknięty od prawie pół wieku pokój z mundurem poległego w powstaniu listopadowym Franciszka.
Wkrótce jednak następują wydarzenia, które wstrząsają uporządkowanym światem Augusty i przekraczają wszelkie granice jej fantazji.
Pragmatyczna Augusta ulega czarowi polskiego romantyzmu z wszystkimi możliwymi tego konsekwencjami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz